Strony


1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145

Polecane

Pozycjonowanie Lublin , sztukateria

Chmura

już już Jużem jak

Teraz to nawet herbatę piję jedną ręką, a drugą szyję, żeby i chwili darmo nie stracić. Żeby to spać nie potrzeba było! A jak szyję, to albo sobie myślę, jak tu swoją suknię zrobić, albo: co sobie będę jeszcze mogła kupić. Pończoch mi trochę brak: no, ale to można będzie na później odłożyć. A jedna suknia to dla tej Żydówki, co mi mantylkę miała dać do roboty. Śliczna, powiadam mamie. Wełna jak skóra, przetykana jedwabiem, tego modnego koloru, co go Eiffel nazywają. Co najmniej po jakie 7 złotych łokieć już ja się znam na tym. Będzie gładka, tylko z ruszą na dole i z koronkowym karczkiem. Szkoda, że jej mama nie zobaczy. Jakaś bogata Żydówka; powiedziała, że teraz to zawsze będę dla niej szyła. Tylko idzie jej o to, żeby było tanio, bo się okropnie ze mną targowała. A materiału to tak mało, mówię mamie, dała, że nie wiem, czy starczy.


poprzednia | Strona | następna

Losowy fragment


Czasem, wie mama, to jakby na złość: caluteńki tydzień pogoda prześliczna, kiedy trzeba w pracowni siedzieć, a jak przyjdzie niedziela, to deszcz i deszcz albo śnieg aż się na płacz zbiera.

Zobacz też: Praca Kraków , Ebro- Oficjalny profil rapera , Architektura ogrodowa