Strony


1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145

Polecane

Regały , Szafy

Chmura

kto oni pogniotła Wolę

Moja mamo, jak ja się tym cieszę, to jakby mi kto tysiąc rubli podarował. Choć ze mnie taka krojczyni, alem się trzy razy przeżegnała, nimem zaczęła stanik krajać. Bo, widzi mama, tam będą sami tylko tacy porządni panowie, więc bym nie chciała źle wyglądać. Żebym się tylko w kontredansie nie pomyliła, bo to by była okropna kompromitacja. Muszę też mamie opisać, co mnie wczoraj spotkało. Wracam sobie spokojnie z kościoła, aż tu słyszę, jacyś panowie za mną rozmawiają. J a ich nie widziałam, tylko po śmiechu można było poznać, że to mężczyźni. Mówią coś, mówią do siebie, aż naraz jeden powiada: Patrz! Szykowna bestyjka. Zaczerwieniłam się okropnie, bo na ulicy prócz mnie żadnej z kobiet tak blisko nie było, więc to widać o mnie mówili. Przyśpieszyłam zaraz kroku, żeby się trochę od nich oddalić, i przystanęłam na chwileczkę przed jedną wystawa,. Niech mama nie myśli, żem się tak już od razu na nich obejrzała. Niby to patrzyłam na pomarańcze w wystawie, a tylko oczy takem W ich stronę skierowała, że mnie aż zabolały.


poprzednia | Strona | następna

Losowy fragment


A pani Skrodzka to się nic a nic nie boi, jeszcze sama zaczyna. Dziś była znowu awantura o ten cukier. On zawsze chodzi wieczorem do cukierni na gazety; a że pije herbatę gorzką, więc cukier w kieszeni przynosi do domu.

Zobacz też: Porcelana , Fototapety , pościel