Strony


1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145

Polecane

systemy wymiany liników , oilatum

Chmura

ucieszyłam iść krojczyni czekoladę

Kochana Mamo!

Był, mamo, był dziś wieczorem i zaraz mnie do domu odprowadził. Powiada: Nie mogłem tamtych dni przyjść, bo miałem dużo interesów i zęby mnie bolały; ale dziś i na zęby nie zważałem. Ścisnął mnie zaraz mocno za rękę i ciągleśmy o tamtym balu rozmawiali. A jaki on troskliwy, wie mama! Byłem ogromnie niespokojny powiada czy się pani wtedy nie przeziębiła, bo był mróz duży. Ja mu, naturalnie, podziękowałam i jużeśmy o czym innym mówili. A ja już, mój Boże, myślałam, że on wcale nie przyjdzie. Na ulicy to nawet lepiej wygląda niż W pokoju. Ma taki, wie mama, płaszcz z bobrowym kołnierzem, z przodu otwarty, i cały gors mu było widać. Wtedy był inaczej ubrany. Ale dziś jak jaki hrabia wyglądał. W poniedziałek ledwiem się tej siódmej doczekała. Schodzę ze schodów i myślę sobie: pewnie jest.


poprzednia | Strona | następna

Losowy fragment


Zaraz dzisiaj się wyprowadzę albo jutro, jak tylko rzeczy spakuję, ale muszę go zobaczyć. Nic a nic mu nie powiem, nawet do salonu nie wejdę, mamo, tylko sobie we drzwiach stanę i tak przez szparkę będę patrzała.

Zobacz też: magazyny warszawa , Karmy dla psów ,