Strony
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145
Polecane
meble skórzane , filmyChmura
nie Myślałam jadę prawda
Wreszcie to nie taki znowu bardzo wielki zbytek, bo już sobie za to nic do kapelusza nie kupię, tylko tymi skrzydełkami ubiorę. A czy miesiąc wcześniej, czy później, to zupełnie wszystko jedno.
Przyszyję sobie w sobotę, żeby mieć do kościoła. Wszyscy będą myśleli, że to} zupełnie nowa czapka. Już ja tak potrafię zrobić. Niech się tam mama pomodli, moja mamo, żeby była pogoda W niedzielę. Czasem, wie mama, to jakby na złość: caluteńki tydzień pogoda prześliczna, kiedy trzeba w pracowni siedzieć, a jak przyjdzie niedziela, to deszcz i deszcz albo śnieg aż się na płacz zbiera. Czeka się tej niedzieli, czeka a tu masz niedzielę! Niech się mama pomodli, moja mamo.
Felka
P.S. Czy mama zauważyła, że to we wtorek był akurat miesiąc, jakeśmy się poznali?
poprzednia | Strona | następna
Losowy fragment
Cały dzień siedziałam w pracowni jak na rozżarzonych węglach. Wszystkie panny winszowały mi i przyglądały się, jakem krajała, a jednej krojczyni to aż musiałam wyrysować boczek na model.
Zobacz też: Te wiersze , sts , fotografia ślubna śląsk